MENU
Aktywnie / Poradnik / Sprzęt i recenzje

Jak spakować rower do transportu?

Zanim pojedziesz gdzieś z rowerem — przynajmniej przed tym pierwszym razem — zastanawiasz się, jak to jest, jak to ogarnąć? Jak przetransportować i jak spakować rower do podróży? Podróżowanie z rowerem nie jest takie straszne na jakie wygląda, ale fakt, trzeba się do niego przygotować.

Nie ma co panikować, bowiem w praktyce jest to w zasadzie bardzo proste. I jest to oczywiście poradnik dla takich bardziej żółtodziobów, niż doświadczonych kolarzy. Dla osób mojego pokroju, co chcą jeździć, ale trochę obawiają się tego czy tamtego. Że sobie nie poradzą, źle złożą rower, coś się ułamie. Że jednak dochodzą do wniosku, że blond to nie kolor włosów a styl życia.

Rower w transporcie

Zanim w ogóle zaczniemy podróż warto sprawdzić ile środków transportu trzeba użyć podczas naszej podróży i czy do każdego zezwalają nam zabranie roweru i ile takie wpakowanie roweru kosztuje.

Ja posłużę się przykładem transportowania roweru z Wrocławia do Flåm, gdzie podróżowałam ogólnie ze sporym bagażem, musiałam wziąć taksówkę, samolot, transport z lotniska na dworzec kolejowy a na końcu pociąg z przesiadką. Oraz dodam co nieco o podróżowaniu z rowerem po samej Norwegii, gdzie jednak łódki i autobusy królują w publicznym transporcie.

Choć wiem, że pewnie wiele z Was już na lotnisku skręca swoją dwukółkę i rusza w podbój świata prosto stamtąd.

Przed odprawą z bagażem

SAMOLOTEM

Zacznijmy od tego, że rower można transportować jako sprzęt sportowy. Bagaż sprzętu sportowego bywa tańszy niż zwykły, a i często nie ma dużych ograniczeń wagowych. W moim przypadku było to 130 PLN.

Dlatego, że u mnie akurat nie było żadnych ograniczeń wagowych (były za to wymiarowe i warto je sprawdzić u swojego przewoźnika!) do kartonu z rowerem dopchałam nieco ciuchów (też by rower ustabilizować), ale także śpiwór, kask i inne szpargały. Wiem, że w momencie, kiedy się podróżuje z sakwami, to ogólnie prawie wszystko tam wchodzi. Naprawdę to taka trochę magiczna sztuczka powiedziałabym, bowiem mieści się tam więcej w tym kartonie niż człowiek mógłby się spodziewać. Transportując rower samolotem trzeba pamiętać by spuścić powietrze z kół (różnica ciśnień w luku bagażowym mogą spowodować średnio miłe skutki dla naszych kółek).

POCIĄGIEM

W Norwegii przewóz roweru kosztuje około 100 – 300 NOK (44 – 133 PLN) w zależności od długości trasy i typu pociągu. W Flåmsbanie dla przykładu przewóz roweru w 2019 roku kosztuje 120 NOK. Rowery przewozi się w wagonach lub strefach cargo, albo zostawiasz rower z przyczepionym biletem w punkcie drop-off albo przekazujesz bezpośrednio w ręce konduktorowi. Rower wyładowywany jest dokładnie tam, gdzie rzecze bilet.

Dla przykładu, w Polsce przewóz rowerów w pociągu kosztuje 9,10 PLN, niezależnie od długości trasy. To co? Może jednak Milicz a nie Rallarvegen?

AUTOBUSEM

Z autobusami w Norwegii jest różnie. Raz zapłacisz, raz nie. Zależy od kierowcy. Kilkakrotnie wpakowałam rower, mówiłam, że jadę z rowerem, ale ewidentnie opłata nie została pobrana. Ale zdarzyło się też tak, że musiałam zapłacić i to w autobusie z lotniska z Torp do centrum Oslo. Kierowca policzył mnie wtedy 150 NOK. W Nettbusie (właściwie to Vy) na trasie Voss – Sogndal transport roweru wg stawek operatora kosztuje 270 NOK.

Trzeba wziąć też pod uwagę, że w autobusach nie ma specjalnych miejsc na rowery, podróżują one luzem w często niskich lukach bagażowych, dlatego warto starannie włożyć rower do takiego luku.

ŁÓDKĄ

Biorąc w plany podróż rowerem po Norwegii trzeba wziąć też pod uwagę, że ten kraj do najłatwiejszych dla podróży rowerem nie należy. Norwegia jest krajem tunelem i promem stojącym. Nie ma przejazdu przez tunele, a jak jest fiord, to też innej opcji nie ma poza łódką. Ceny biletów dla rowerów na łódki wahają się od 50 do 150 NOK w zależności od typu łódki i długości trasy do przepłynięcia.

Czasem jednak warto rozważyć taki rejs z przyjemności, a nie tylko konieczności. Dla przykładu na trasie Gudvangen – Flåm mamy albo tunel i opcję wzięcia roweru na pokład autobusu, albo możliwość przepłynięcia Nærøyfjordem, gdzie koszt wzięcia roweru na łódkę na 2 godzinny rejs to około 100 NOK, ale mamy w pakiecie piękne widoki na fiord.

Jedną z największych trudności z jaką się spotkałam to transport roweru pomiędzy dworcami tudzież portami, kiedy ten jeszcze był zapakowany i miał formę ciężkiego kartonu. Musiałam upewnić się, że na miejscu jest możliwość wypożyczenia wózka na bagaż. Inaczej każde 100 metrów do przejścia jest dramatem.

Przygotowanie roweru do podróży

Przyznam, że ten niecny etap mnie wyjątkowo ominął. Kross wysłał mi rower pięknie przygotowany, zapakowany, pozabezpieczany. I mimo, że korciło mnie by skręcić rower od razu i jechać to pomyślałam sobie, że na następny dzień będę musiała go rozkręcać znowu i pakować. A już nie zapakuję tak ładnie. Przynajmniej tak myślałam.

Dlatego napiszę Wam, co zauważyłam zacnego w tym jak producent przygotował rower do transportu. Sama będę starała się to wszystko odtworzyć.

Karton z rowerem podczas podróży

Przede wszystkim — zabezpieczone było właściwie wszystko, piankami przymocowanymi papierową taśmą i trytytkami. Tak by nic nie latało, by nic się nie obijało. Widelec przedni miał osobne zabezpieczenie, tak by się nie powyginał czy nie uszkodził w transporcie. Koło tylne było zamontowane, pedały, przednie koło, kierownica i siodełko odkręcone. Kierownica była przymocowana do ramy. Korba również przymocowana. Przerzutki zabezpieczone, mostek odwrócony, dokręcony.

Po wyjęciu z kartonu mniej więcej rower wyglądał tak jak na poniższym zdjęciu (kierownica tak nie wisiała, tutaj już ją odpięłam od ramy).

PRZYGOTUJ KARTON

Rower w coś trzeba zapakować. Jedną opcją są profesjonalne pokrowce, drugą — karton. Jednakże znaleźć karton odpowiednich wymiarów nie jest tak łatwo. Z braku laku, można spróbować stworzyć zlepek mniejszych kartonów, jednak nie będzie to pewnie stabilna osłonka naszej dwukółki.

PRZYGOTUJ NARZĘDZIA

Do skręcenia czy rozkręcania roweru zazwyczaj wystarcza multitool, klucz francuski tudzież klucz płaski oraz nożyczki (te głównie do rozpakowywania roweru). Nie zapomnij też o pompce!

DZIAŁAJ!

Rozkręcaj ostrożnie, żeby nie wyrobić gwintów śrubek. Wszelkie mniejsze śrubki, ośki, czy inne części, które zostały luzem, spakuj razem i najlepiej przypnij do roweru w bezpiecznym miejscu. Siodełko rozmontuj, pedały odkręć, kierownicę również. Korbę możesz przymocować do dolnej rury ramy tylnego koła.

ZABEZPIECZ

Przygotuj papierową taśmę, trytyrki, jakieś gąbkowe folijki, ewentualnie jakieś ciuchy, coś co zabezpieczy od zarysowań czy innych uszkodzeń. Pospinaj wszystko tak, by nie było możliwości ułamania czegokolwiek przy mało delikatnym transporcie.

Proste narzędzia potrzebne do skręcenia/rozkręcenia roweru

Co dalej?

Wszystko ładnie i pięknie z pakowaniem, ale to trzeba jeszcze rozpakować! Ale tutaj nie ma już większej filozofii. Odwracamy trochę czynności z pakowania. Ściągamy zabezpieczenia, skręcamy rower, zachowujemy karton, jeśli wiemy, że będziemy chcieli transportować rower z powrotem. Chyba, że nie mamy okazji gdzie i jak go zachować.

Zachowaj karton

Warto jednak karton zachować. Polecam popytać w okolicznych sklepach, warsztatach, restauracjach, może nawet prywatnych domach. Zazwyczaj gdzieś jakiś magazyn czy piwnica jest, ktoś ten karton może przechować, nawet za drobną opłatą. Bo uwierzcie mi, kombinowanie nowego kartonu, który pomieści rower, wcale nie jest takie proste.

Skręcanie roweru

Ważne też by jednak dokładnie wszystko skręcić. Polecam szczególną ostrożność zachować przy skręcaniu pedałów. Niby takie banalne, a uwierzcie, można się namęczyć, kiedy nie wie się jak to zrobić poprawnie. Źle skręcone mogą rozwalić nam korbę i wtedy trzeba wymieniać wszystko. A i też z każdym rodzajem inaczej trzeba postępować. Przyjmijmy jednak wersję, że mamy takie najnormalniejsze, standardowe pedały. Tip życia zostawiam tu dla Was i mówię — odpowiedni pedał (prawy lub lewy) przystawiacie do odpowiedniej strony korby i kręcicie w odwrotną stronę do pedałowania. Pedał tak jakby wkręci się sam. Potem dokręcacie kluczem.

Reszta w skręcaniu jest raczej banalna. Multitool i klucz francuski lub płaski jak najbardziej zdadzą egzamin. Możesz się poczuć znów jak dziecko konstruujące coś z klocków lego.

Potem nic innego jak cieszyć się jazdą!

Z moją Leą od Kross w Sogndal

Wpis zrealizowany dzięki współpracy z marką Kross

Autor

Nazywam się Paulina. I robię zdjęcia. Dużo zdjęć. Jestem zakochana w Północy. Uwielbiam być w drodze, ale czasem też fajnie się zatrzymać. Nawet na dłużej. I poznać, choć trochę wnikliwiej. Lubię podróżować intensywnie, a jednocześnie bez pośpiechu.