MENU
Oman

Bahla pełna dżinów

Oman to kraj dżinów. To pewne. A kilka miejsc absolutnie z tych dżinów słynie.

O dżinach — w charakterze prawdziwej wiary — usłyszałam pierwszy raz będąc w Iranie, gdzie po opowieściach o Stars Valley na wyspie Keszm dostałam małych ciarek dowiedziawszy się, że ludzie jej nie odwiedzają, gdyż wierzą, że mieszkają tam dżiny. I to w dodatku te złe. Autentycznie.

Zupełnie jak w Bahli. Raz dziewczyna, Omanka, usłyszawszy — w żarcie — że coś tam miałoby rozgniewać złe dżiny z Bahli, zasłabła, pobladła, a po biedne dziewczę przyjechało pogotowie, bo ta dostała ataku paniki.

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Jednak to tu, w Omanie, ta wiara w dżiny jest dużo bardziej zakorzeniona niż w Iranie — przynajmniej tak wynika z mojego wywiadu. Ciągle słyszę, że islam uznaje te wierzenia za pogańskie, a jednak wciąż funkcjonują na Półwyspie Arabskim jako część lokalnych wierzeń i folkloru. Owszem, znajdą się i tacy, co powiedzą, że dżiny to bujda. Tak myśli nowoczesny już Maskat, stolica Omanu oraz bardziej otwarci na zmiany i podążający za Zachodem młodzi ludzie. Jednak zapuszczając się w bardziej odległe regiony, wioski w górach, na pustyniach, bardzo możliwe, że usłyszymy ostrzeżenie przed jakimś dżinem.

Napisała do mnie Patrycja, arabistka, z którą wymieniłyśmy się kilkoma spostrzeżeniami na temat lokalnej wiary w dżiny i ich status względem islamu. Wielokrotnie przeczytałam, a także usłyszałam tu, na miejscu, że wiara w dżiny jest wierzeniem pogańskim. Jednak Patrycja napisała mi tak:

“Wiara w dżiny faktycznie sięga czasów dżahilijji, okresu przed islamem, ale stała się istotnym elementem nowej religii na Półwyspie Arabskim. Dżiny obok ludzi i aniołów są istotami rozumnymi stworzonymi przez Allaha i jest to jedno z wierzeń leżących u podstaw islamu. Kwestia faktycznej wiary w nie jest już, naturalnie, indywidualna.”

Mała ściągawka dla niewtajemniczonych — dżiny dzielą się na te dobre i na te złe. Do złych zaliczamy ghule, szatana i inne mary. Ale istnieją też te dobre dżiny, które pomagają, spełniają marzenia, leczą i uzdrawiają, sprowadzają deszcz, sprawiają, że daktyle i banany pięknie rosną. I tak dalej.

*     *     *

Oman słynie z fortów. Jeden z najsłynniejszych, najstarszych i największych fortów to Fort Bahla. Z najważniejszych informacji od razu dowiemy się, że obecny fort to budowla z XVII wieku, poprzednia jego wersja została zdobyta i zburzona prawdopodobnie przez Persów.

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Nie trudno też dowiedzieć się, że budowla znajduje się na liście UNESCO. Fort na tą listę został wpisany już w 1987 roku, ale dopiero od 2012 roku jest dostępny dla turystów. Wejście kosztuje 500 baisa, czyli pół riala. Jest to równowartość około 5 złotych. W porównaniu np. do Fortu w Nizwie, gdzie wejście kosztuje 5 riali — czyli około 50 złotych — cena wejścia do Bahli to grosze.

Fort jest zbudowany z gliny, zawiera wiele architektonicznych smaczków, elementów obronnych, tajemniczych korytarzy i wejść na kilka wież. Dookoła fortu wybudowany jest 5-cio metrowy mur. Sam fort leży zaś na niewielkim wzniesieniu, otoczony miastem, gajem palmowym i górami.

No i przede wszystkim — Bahla, to miejsce, gdzie mieszkają dżiny!

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

*     *     *

Pojechałam na tą wycieczkę razem z grupą turystów — wszystko dzięki Alemu, autorowi bloga Oman Tripper. Prawdopodobnie nie znajdziecie lepszego kompendium wiedzy o Omanie niż u niego. Więc też, jeśli potrzebujecie pomocy, szukacie sprawdzonych info albo dobrych przewodników – najlepiej napisać do Alego.

W naszej ekipie znalazła się pani architekt z Indii, wydawca z Niemiec, inżynier z Omanu, fizyk z Nowej Zelandii — i ja — jakaś blondynka z aparatem z Polski.

Muszę przyznać, że zauroczyłam się nieco w tym fizyku, szczególnie, gdy usłyszałam, że robi doktorat z tego na Cambridge. Zaraz po tym jak powiedziałam, że nauka jest nudna, bo to ciągłe wkuwanie i siedzenie w książkach — choć mówiłam to w kontekście biednych dzieci, które zamiast mieć jakiś porządny system edukacyjny, to mają jakieś chore normy i wymagania tworzone przez komisje, które trzymają się jakiś zasad z zamierzchłych czasów i uczą się rzeczy totalnie nieprzydatnych w życiu.

W każdym razie  poczułam się głupia. Dosłownie. Głupia. Ja i fizyka to oksymoron już w samej teorii. A pan fizyk bardzo zapunktował też w moich oczach, gdy bardzo chciałam mieć zdjęcie postaci na skałkach, a te okazały się nie do wejścia, ja chciałam odpuścić, ale nie on — i wszedł na nie! No i czarne żarty o wielbłądach — ale tych i mojego miernego humoru oszczędzę czytelnikom tego bloga, bo skończy się jakikolwiek szacunek do mojej osoby, jak się dowiecie z czego się śmieje.

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

Fart Bahla, Oman

W każdym razie poza fortem w Bahli pojechaliśmy również do starej części miasta Al Hamra, które leży po drodze na Jabal Shams. Bahla też właściwie leży po drodze, więc nic nie stoi na przeszkodzie by odwiedzić oba miejsca. My co prawda na Jabal Shams nie jechaliśmy, zaś do Misfat, ale o nim osobny wpis będzie.

W Al Hamrze polecam najbardziej jemeńską restaurację Reem Al Yamen. Obsługa ledwo mówi — okej, nie mówi — po angielsku, ale jedzenie naprawdę dobre. Tylko raczej nie wegetariańskie.

Część kolejna — z Misfat — nastąpi!

Fart Bahla, Oman
Autor

Nazywam się Paulina. I robię zdjęcia. Dużo zdjęć. Jestem zakochana w Północy. Uwielbiam być w drodze, ale czasem też fajnie się zatrzymać. Nawet na dłużej. I poznać, choć trochę wnikliwiej. Lubię podróżować intensywnie, a jednocześnie bez pośpiechu.